Zbigniew Jan Cichoń -
adwokat, obrońca i promotor praw człowieka. Bezpartyjny, w latach 2007-11 był Członkiem Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Był Senatorem RP VII kadencji wybrany z listy PiS (okręg 12 – Kraków). Pracował w komisjach: Ustawodawczej, Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Podkomisji ds. Zmian Konstytucji. Był również członkiem parlamentarnego Zespołu Smoleńskiego i wiceprzewodniczącym Polsko-Francuskiej Grupy Bilateralnej Senatu.
REKOMENDACJE
Chciałbym udzielić mego szczerego poparcia Panu Mecenasowi Zbigniewowi Cichoniowi. Jest rekordzistą w ilości i powadze spraw prowadzonych w obronie Polaków przed obliczem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Prawa człowieka kojarzą mi się też z prawym człowiekiem. Takim widzę również Mecenasa Zbigniewa Cichonia
profesor zw. Tadeusz Jasudowicz Kierownik Katedry Praw Człowieka UMK w Toruniu
REKOMENDACJE
Chciałbym udzielić mego szczerego poparcia Panu Mecenasowi Zbigniewowi Cichoniowi. Jest rekordzistą w ilości i powadze spraw prowadzonych w obronie Polaków przed obliczem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Prawa człowieka kojarzą mi się też z prawym człowiekiem. Takim widzę również Mecenasa Zbigniewa Cichonia
profesor zw. Tadeusz Jasudowicz Kierownik Katedry Praw Człowieka UMK w Toruniu
***
Pan senator Zbigniew Cichoń to osoba, która dała się poznać jako wybitny fachowiec, wspaniały prawnik niezłomnie walczący o sprawiedliwość i prawa człowieka niezależnie od konsekwencji i ceny jaką mu za to przychodziło zapłacić. To wielki przyjaciel mego ojca ŚP Zbigniewa Wassermanna i mój wspaniały patron od którego można było wiele się nauczyć. To kandydat, na którego warto oddać swój głos. Ja to uczynię i do tego serdecznie Państwa zachęcam.
Adwokat Małgorzata Wassermann
Senat jest miejszcem, gdzie podejmuje się szereg inicjatyw ustawodawczych. Stąd też tak ważnym jest, aby znalazł sie w nim adwokat z wieloletnią i wszechstronną praktyką zdobytą zarówno w kraju, jak i za granicą (Strasburg). Może jednak ważniejsze jest jeszcze coś innego: jak dowiodła tego ostatnia kadencja Senatu, mecenas Cichoń należy to tych nielicznych polskich parlamentarzystów, którym polityczna kariera nie skrzywiła kręgosłupa i pozostał wierny tym ideałom, które jako adwokat, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i obrońca praw człowieka wyznawał. Stąd też nasz, obywatelski interes polega na poparciu jego kandydatury do Senatu.
prof. dr hab. Wojciech Kęder
Adwokat Małgorzata Wassermann
***
Senat jest miejszcem, gdzie podejmuje się szereg inicjatyw ustawodawczych. Stąd też tak ważnym jest, aby znalazł sie w nim adwokat z wieloletnią i wszechstronną praktyką zdobytą zarówno w kraju, jak i za granicą (Strasburg). Może jednak ważniejsze jest jeszcze coś innego: jak dowiodła tego ostatnia kadencja Senatu, mecenas Cichoń należy to tych nielicznych polskich parlamentarzystów, którym polityczna kariera nie skrzywiła kręgosłupa i pozostał wierny tym ideałom, które jako adwokat, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i obrońca praw człowieka wyznawał. Stąd też nasz, obywatelski interes polega na poparciu jego kandydatury do Senatu.
prof. dr hab. Wojciech Kęder
***
Znakomity znawca prawa, niezwykle przydatny w pracach Izby Wyższej. Cieszący się autorytetem wśród kolegów senatorów, wielce oddany sprawie Ojczyzny.
prof. dr. hab. Adam Massalski
Mec. Cichoń przez kilkanaście lat przewodniczył (wraz z dr Haliną Nieć z UJ, a po jej śmierci samotnie) wojewódzkiemu jury Olimpiady Wiedzy o Prawach Człowieka dla szkół średnich a następnie przyjeżdżał na własny koszt do Torunia i przez kilka dni odpytywał młodzież (i sprawdzał prace pisemne) na etapie ogólnopolskim Olimpiady w Toruniu. Wszystko to absolutnie bezinteresownie. Wśród jurorów etapu ogólnopolskiego pojawiali się zresztą wybitni profesorowie prawa międzynarodowego – najlepiej jednak zapamiętałem sędziego Kaubę, zastępcę ówczesnego Rzecznika Interesu Publicznego Nizieńskiego - którzy zapoczątkowali w Polsce lustrację sądową.
Oddam głos na Mec. Cichonia - nie tylko, i nie w pierwszym rzędzie - z powodów politycznych.
Ryszard Bocian
były Przewodniczący Małopolskiego Komitetu Okręgowego Olimpiady Wiedzy o Prawach Człowieka w latach 1993 - 2005
Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie
Senator Zbigniew Cichoń jako obrońca i promotor praw człowieka uznaje wartość życia i rodziny za fundament wszelkich praw. Obejmuje to poszanowanie życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci jak i prawo do godnego poczęcia i małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Postawę pro life senator zawsze reprezentował w swej działalności zawodowej jak i podczas pełnienia swojej funkcji senatora.
prof. dr. hab. Adam Massalski
***
Mec. Cichoń przez kilkanaście lat przewodniczył (wraz z dr Haliną Nieć z UJ, a po jej śmierci samotnie) wojewódzkiemu jury Olimpiady Wiedzy o Prawach Człowieka dla szkół średnich a następnie przyjeżdżał na własny koszt do Torunia i przez kilka dni odpytywał młodzież (i sprawdzał prace pisemne) na etapie ogólnopolskim Olimpiady w Toruniu. Wszystko to absolutnie bezinteresownie. Wśród jurorów etapu ogólnopolskiego pojawiali się zresztą wybitni profesorowie prawa międzynarodowego – najlepiej jednak zapamiętałem sędziego Kaubę, zastępcę ówczesnego Rzecznika Interesu Publicznego Nizieńskiego - którzy zapoczątkowali w Polsce lustrację sądową.
Oddam głos na Mec. Cichonia - nie tylko, i nie w pierwszym rzędzie - z powodów politycznych.
Ryszard Bocian
były Przewodniczący Małopolskiego Komitetu Okręgowego Olimpiady Wiedzy o Prawach Człowieka w latach 1993 - 2005
***
Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie
Senator Zbigniew Cichoń jako obrońca i promotor praw człowieka uznaje wartość życia i rodziny za fundament wszelkich praw. Obejmuje to poszanowanie życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci jak i prawo do godnego poczęcia i małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Postawę pro life senator zawsze reprezentował w swej działalności zawodowej jak i podczas pełnienia swojej funkcji senatora.
Pogrzeb o. Joachima Badeniego OP
dodano: 2010.03.17
Senator Zbigniew Cichoń wraz z małżonką uczestniczyli 15 marca w pogrzebie o. Joachima Badeniego OP w Krakowie, który w wieku 97 lat zmarł 11 marca. Wielki mędrzec i mistyk długoletni duszpasterz i założyciel duszpasterstwa akademickiego „Beczka”, z którym od czasów studenckich byli związani Państwo Cichoniowie. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczyli kardynałowie Stanisław Dziwisz i Franciszek Macharski.
Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie o. Joachima Badeniego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej, za osiągnięcia naukowe i działalność duszpasterską w środowisku akademickim”. Tekst postanowienia Prezydenta RP odczytał minister Andrzej Duda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
W dominikańskiej bazylice św. Trójcy w Krakowie zgromadzili się przedstawiciele władz, krakowianie, przyjaciele, wychowankowie i rodzina o. Badeniego. Obecna była siostra zmarłego dominikanina Maria Krystyna Habsburg, Księżniczka de Altenburg i jego bratanica Marie Christine Habsburg, Księżniczka de Altenburg. Wielu wychowanków i przyjaciół o. Badeniego przyniosło do świątyni białe róże.
Homilię wygłosił o. Jan Andrzej Kłoczowski OP. „Jako wspólnota dominikańska, gromadząc się przy trumnie ojca Joachima czujemy się onieśmieleni i świadomi tego wielkiego daru, który otrzymaliśmy od Boga, że był z nami” – wyznał dominikanin. Powołując się na Orwellowską opinię, że „po 50. roku życia każdy ma taką twarz, którą sobie wypracował”, kaznodzieja stwierdził, że o. Badeni miał twarz świętego.
O. Kłoczowski, często w tonie żartobliwej anegdoty, wspominał koleje życia Zmarłego i podkreślał, że niezwykle istotnym rysem jego duchowości była miłość do Matki Bożej, która prowadziła go także do poznawania dzieł mistyków i „wyrazistej formacji religijnej i duchowej”. „Nie był jednak intelektualistą w znaczeniu profesorskim. Był parę oczek wyżej. Był mędrcem” – zaznaczył zakonnik i wyjaśnił, że o. Joachim potrafił nie tylko zrozumieć to, co czyta, ale także przełożyć to na język „życia duchowego i ludzkiego.”
O. Kłoczowski wspominał ostatnie dni choroby o. Badeniego, który martwił się tym, że cierpienia nie pozwalają mu skupić się na Eucharystii. Podkreślał, że wszystkiemu, co robił o. Joachim zawsze nadawał „mocny rys eucharystyczny”. „On wiedział, że bierze do ręki Ciało Chrystusa” – zaznaczył kaznodzieja. „Duch Święty dał mu wielki dar – dar leczenia dusz. Wielu poranionych i słabych znajdowało w nim umocnienie i uzdrowienie” – dodał. Według niego Zmarły był wielkim przewodnikiem duchowym dla wielu ludzi po „dobrze sobie znanym terenie, jakim jest modlitwa”. „Tym, co prowadziło go przez całe życie, było wielkie pragnienie Boga” – zauważył.
O. Joachim Badeni OP spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, gdzie pożegnaniu o. Badeniego przewodniczył kard. Franciszek Macharski.
W dominikańskiej bazylice św. Trójcy w Krakowie zgromadzili się przedstawiciele władz, krakowianie, przyjaciele, wychowankowie i rodzina o. Badeniego. Obecna była siostra zmarłego dominikanina Maria Krystyna Habsburg, Księżniczka de Altenburg i jego bratanica Marie Christine Habsburg, Księżniczka de Altenburg. Wielu wychowanków i przyjaciół o. Badeniego przyniosło do świątyni białe róże.
Homilię wygłosił o. Jan Andrzej Kłoczowski OP. „Jako wspólnota dominikańska, gromadząc się przy trumnie ojca Joachima czujemy się onieśmieleni i świadomi tego wielkiego daru, który otrzymaliśmy od Boga, że był z nami” – wyznał dominikanin. Powołując się na Orwellowską opinię, że „po 50. roku życia każdy ma taką twarz, którą sobie wypracował”, kaznodzieja stwierdził, że o. Badeni miał twarz świętego.
O. Kłoczowski, często w tonie żartobliwej anegdoty, wspominał koleje życia Zmarłego i podkreślał, że niezwykle istotnym rysem jego duchowości była miłość do Matki Bożej, która prowadziła go także do poznawania dzieł mistyków i „wyrazistej formacji religijnej i duchowej”. „Nie był jednak intelektualistą w znaczeniu profesorskim. Był parę oczek wyżej. Był mędrcem” – zaznaczył zakonnik i wyjaśnił, że o. Joachim potrafił nie tylko zrozumieć to, co czyta, ale także przełożyć to na język „życia duchowego i ludzkiego.”
O. Kłoczowski wspominał ostatnie dni choroby o. Badeniego, który martwił się tym, że cierpienia nie pozwalają mu skupić się na Eucharystii. Podkreślał, że wszystkiemu, co robił o. Joachim zawsze nadawał „mocny rys eucharystyczny”. „On wiedział, że bierze do ręki Ciało Chrystusa” – zaznaczył kaznodzieja. „Duch Święty dał mu wielki dar – dar leczenia dusz. Wielu poranionych i słabych znajdowało w nim umocnienie i uzdrowienie” – dodał. Według niego Zmarły był wielkim przewodnikiem duchowym dla wielu ludzi po „dobrze sobie znanym terenie, jakim jest modlitwa”. „Tym, co prowadziło go przez całe życie, było wielkie pragnienie Boga” – zauważył.
O. Joachim Badeni OP spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, gdzie pożegnaniu o. Badeniego przewodniczył kard. Franciszek Macharski.
powrót