Zbigniew Jan Cichoń -

adwokat, obrońca i promotor praw człowieka. Bezpartyjny, w latach 2007-11 był Członkiem Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.
Senator VII i IX Kadencji. Wiceprzewodniczący Komisji Ustawodawczej i członek Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, Członek Grupy Frankofońskiej i Polsko-Gruzińskiej a także członek Zespołu do Spraw Światowych Dni Młodzieży w Polsce, Zespołu do Spraw Dzieci.

Biuro Senatorskie
Senatora RP Zbigniewa Cichonia

Wieliczka 32-020
pl. Kościuszki 1
I piętro

tel. kontaktowe:
501 859 699,
504 103 785,
504 103 780.

Spotkania z Senatorem możliwe po uprzednim kontakcie telefonicznym.

REKOMENDACJE


Chciałbym udzielić mego szczerego poparcia Panu Mecenasowi Zbigniewowi Cichoniowi. Jest rekordzistą w ilości i powadze spraw prowadzonych w obronie Polaków przed obliczem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Prawa człowieka kojarzą mi się też z prawym człowiekiem. Takim widzę również Mecenasa Zbigniewa Cichonia

profesor zw. Tadeusz Jasudowicz  Kierownik Katedry Praw Człowieka UMK w Toruniu

***

Pan senator Zbigniew Cichoń to osoba, która dała się poznać jako wybitny fachowiec, wspaniały prawnik niezłomnie walczący o sprawiedliwość i prawa człowieka niezależnie od konsekwencji i ceny jaką mu za to przychodziło zapłacić. To wielki przyjaciel mego ojca ŚP Zbigniewa Wassermanna i mój  wspaniały patron od którego można było wiele się nauczyć. To kandydat, na którego warto oddać swój głos. Ja to uczynię i do tego serdecznie Państwa zachęcam.

Adwokat Małgorzata Wassermann

***

Senat jest miejszcem, gdzie podejmuje się szereg inicjatyw ustawodawczych. Stąd też tak ważnym jest, aby znalazł sie w nim adwokat z wieloletnią i wszechstronną praktyką zdobytą zarówno w kraju, jak i za granicą (Strasburg). Może jednak ważniejsze jest jeszcze coś innego: jak dowiodła tego ostatnia kadencja Senatu, mecenas Cichoń należy to tych nielicznych polskich parlamentarzystów, którym polityczna kariera nie skrzywiła kręgosłupa i pozostał wierny tym ideałom, które jako adwokat, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i obrońca praw człowieka wyznawał. Stąd też nasz, obywatelski interes polega na poparciu jego kandydatury do Senatu.

prof. dr hab. Wojciech Kęder


***

Znakomity znawca prawa, niezwykle przydatny w pracach Izby Wyższej. Cieszący się autorytetem wśród kolegów senatorów, wielce oddany sprawie Ojczyzny.
                                                   
prof. dr. hab. Adam Massalski

***

Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie

Senator Zbigniew Cichoń jako obrońca i promotor praw człowieka uznaje wartość życia i rodziny za fundament wszelkich praw. Obejmuje to poszanowanie życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci jak i prawo do godnego poczęcia i małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Postawę pro life senator zawsze reprezentował w swej działalności zawodowej jak i podczas pełnienia swojej funkcji senatora.

Strona Zbigniewa Cichonia na Facebooku:
www.facebook.com/zbigniew.cichon.52

Nie można bezkarnie odbierać dzieci

dodano: 2013.04.03

Państwo coraz częściej uzurpuje sobie prawo do ingerowania w życie rodziny pod pozorem dbania o dobro dzieci. Decyzją sądu odebrano dzieci rodzicom.
Cel szlachetny, lecz kiedy dla jego realizacji powstają wyspecjalizowane instytucje, zaczynają one żyć własnym życiem i potrzebą udowodnienia swej racji bytu. Im więcej tych instytucji, tym większe ryzyko błędu w ocenie sytuacji.
Bo rodzina była biedna

Coraz częściej słyszymy o nieuzasadnionych przypadkach orzekania przez sądy o odebraniu dzieci rodzicom i powierzeniu ich placówkom opiekuńczym. Dotyczy to sytuacji, w których takie rozstrzygnięcia podejmowano z powodu ubóstwa czy nieporadności rodziców, a nie rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa dziecka. Tak było np. w marcu 2011 r., gdy sąd zadecydował o odebraniu matce sześciorga dzieci, bo kobieta nie dokończyła urządzania łazienki i nie wyremontowała kuchni. W kwietniu 2011 r. inny sąd zadecydował o odebraniu matce 2-tygodniowego Filipka i umieszczeniu go w pogotowiu opiekuńczym, bo matka dwa dni po porodzie wypisała się ze szpitala, w obawie przed kuratorką, która namawiała ją do oddania dziecka do adopcji. Opuszczenie szpitala stało się powodem do odebrania dziecka. Głośna była też sprawa pani Szwak, której sąd odebrał nowo narodzoną Różę, bo w domu był bałagan, rodzice nieporadni, a matka prawdopodobnie upośledzona umysłowo. Dopiero powszechne oburzenie społeczne spowodowało zmianę decyzji sądu. Ostatnia głośna sprawa to przypadek państwa Bajkowskich z Krakowa, którym sąd odebrał troje dzieci, gdy Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny stwierdził, iż rodzice wadliwie funkcjonują w swych rolach i nie zaspokajają potrzeb emocjonalnych dzieci. Tej sprawie pikanterii dodaje fakt, że postępowanie sądowe wszczęto na skutek donosu ośrodka psychologicznego (w którym rodzice zasięgali konsultacji) o rzekomej przemocy wobec dzieci. Jak się to ma do obowiązku zachowania tajemnicy przez psychologa  trudno mi pojąć (art.14  ustawy o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów ). Wzbudza to uzasadniony niepokój o to, jak  przestrzegane jest w Polsce prawo do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowane w art.8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który brzmi następująco: „Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji”(ust.1 art.8). Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa,  z wyjątkiem przypadków przewidzianych  przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne  lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku  i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia  i moralności  lub ochronę praw i wolności innych osób”(ust.2 art.8 ). Jak słusznie zauważył Europejski Trybunał Praw Człowieka Strasburgu , istotą życia rodzinnego  pomiędzy rodzicami a dziećmi jest „wzajemna  radość z przebywania ze sobą„ (wyrok w sprawie Eriksson  przeciwko Szwecji). Zgodnie ze zdaniem pierwszym art.8 ust.2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w to prawo.Taka jest zasada. Jednakże  z uwagi na to, że nie jest to prawo bezwzględne, Konwencja w następnym zdaniu dopuszcza wyjątki  od niej. Ingerencja jest  dopuszczalna pod pewnymi warunkami,  a mianowicie: po pierwsze  muszą być przypadki dopuszczalnej ingerencji państwa określone w ustawie, po drugie musi ona być konieczna  w demokratycznym społeczeństwie   dla osiągnięcia jednego z celów tej ingerencji,  np. dla ochrony zdrowia, moralności  lub ochrony praw i wolności innych osób. Z reguły państwa powołują się na regulacje  ustawowe dające podstawy do ingerencji i na  uprawniony cel, jakim jest ochrona  praw dziecka. I tak np. w polskim kodeksie rodzinnym i opiekuńczym  art.109-112 dają  sądowi prawo do umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej, zawieszenia, czy pozbawienia władzy rodzicielskiej w razie zagrożenia  dobra dziecka  wskutek nienależytego wykonywania władzy rodzicielskiej, trwałej przeszkody w jej wykonywaniu, czy też nadużywania jej  lub  w razie zaniedbywania w sposób rażący swych obowiązków wobec dziecka.

Jeśli państwa przegrywają sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, to z powodu niespełnienia  warunku  konieczności  tej ingerencji w demokratycznym społeczeństwie. Wymaga to nie tylko  działania państwa w dobrej wierze, ale oparcia rozstrzygnięć na istotnych i wystarczających  argumentach. Argumenty te muszą prowadzić do jednoznacznego wniosku, że dziecko nie może dalej pozostawać pod opieką rodziców. Nie jest natomiast  uzasadnieniem takiej ingerencji  ustalenie, że  przejęcie opieki stworzy  dziecku korzystniejsze warunki  rozwoju. Warunek konieczności ingerencji w demokratycznym społeczeństwie  wymaga także, by ingerencja była proporcjonalna do uprawnionego celu ingerencji, jakim jest zwykle dobro dziecka. To wyklucza  odebranie dziecka i przejęcie nad nim opieki, o ile wystarczające są środki  mniej  drastyczne. Niemalże klasycznym wyrokiem Trybunału  ilustrującym niespełnienie wymagań Konwencji i ingerencji   niedopuszczalnej, podobnej do tych opisywanych przez  nasze media jest  wyrok w sprawie Kutzner przeciwko Niemcom z 26.02.2002r. Wobec stwierdzenia opóźnienia w rozwoju córek małżonków  Kutznerów i niedorozwoju intelektualnego ich rodziców  odpowiednie urzędy  rozpoczęły  działania zmierzające do  umieszczenia dziewczynek  poza domem rodzinnym. Uwieńczone to zostało  orzeczeniami sądowymi opartymi na opiniach biegłych (a jakże !!!) o  zawieszeniu władzy rodzicielskiej, umieszczeniu dzieci poza rodziną  i nawet zakazie kontaktowania się rodziców z dziećmi przez pierwsze  miesiące   po  odebraniu dziewczynek. Następnie, gdy już sąd zezwolił na odwiedziny rodziców, to było to w obecności aż ośmiu  przedstawicieli różnych organizacji dbających o dobro dzieci. Najbardziej szokujące  jest to, iż orzeczenie pierwszej  instancji  nie zostało zmienione  mimo apelacji, a skarga kasacyjna nie została przyjęta przez tamtejszy sąd najwyższy. Już po wyrokach sądów krajowych skarżący uzyskali i  przedłożyli Trybunałowi w Strasburgu    prywatne opinie profesorów w tym psychologa wykluczającego  jakiekolwiek zagrożenie dla dobra dzieci w razie  dalszego  wychowywania przez własnych rodziców i prawnika stwierdzającego naruszenie przez sądy niemieckie art.8 EKPCZ.  Władze administracyjne i sądy poprzestały na stwierdzeniu, że zmiana środowiska da szanse dzieciom nadrobienia zaległości w nauce i rozwoju  intelektualnym.

Trybunał stwierdził naruszenie przez Niemcy  art.8 EKPCZ  przez brak poszanowania życia rodzinnego. Ingerencja państwa była wprawdzie oparta o obowiązujące ustawy i w uprawnionym celu,  tj. dla dobra dzieci, ale przy  naruszeniu zasady konieczności w demokratycznym społeczeństwie. Trybunał uznał, że  zastosowane środki były nieproporcjonalne do celu ingerencji i naruszone zostało prawo dzieci i rodziców do bycia ze sobą. W konsekwencji stwierdzenia tego naruszenia Trybunał na podstawie art.41 EKPCZ zasądził 18 tys. Euro  zadośćuczynienia za cierpienia moralne rodziców. Przywołuję ten wyrok jako memento  dla polskich władz, w tym i sądów. Odbieranie dzieci rodzicom bez uzasadnionych  podstaw nie jest jak widać  bezkarne  i może Polskę narazić na  liczne przegrane sprawy przed Trybunałem w Strasburgu. Swoją drogą  nasuwa się refleksja, iż  orzeczenia władz i sądów niemieckich już na pierwszy rzut oka jawiły się jako wręcz okrutne  i trącące dyskryminacją rodziców z powodu ich  ułomności intelektualnej. Tak jakby  nie wiedziały, że najważniejszym darem rodziców dla dzieci jest ich miłość i obecność. Dobrze, jeśli do tego dochodzi  właściwy poziom intelektualny, czy status,  ale to są tylko  dodatki, do których dzisiejszy świat przywiązuje nadmierną wagą, czego przejawem  były zdehumanizowane  orzeczenia władz niemieckich.

Adw. Zbigniew Cichoń

autor jest adwokatem występującym  przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu


powrót



Wykonanie CMS: Yellowteam.pl