Zbigniew Jan Cichoń -

adwokat, obrońca i promotor praw człowieka. Bezpartyjny, w latach 2007-11 był Członkiem Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.
Senator VII i IX Kadencji. Wiceprzewodniczący Komisji Ustawodawczej i członek Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, Członek Grupy Frankofońskiej i Polsko-Gruzińskiej a także członek Zespołu do Spraw Światowych Dni Młodzieży w Polsce, Zespołu do Spraw Dzieci.

Biuro Senatorskie
Senatora RP Zbigniewa Cichonia

Wieliczka 32-020
pl. Kościuszki 1
I piętro

Kraków 31-523
ul. Kasprowicza 22/5

tel. kontaktowe:
501 859 699,
504 103 785,
504 103 780.

Spotkania z Senatorem możliwe po uprzednim kontakcie telefonicznym.

REKOMENDACJE


Chciałbym udzielić mego szczerego poparcia Panu Mecenasowi Zbigniewowi Cichoniowi. Jest rekordzistą w ilości i powadze spraw prowadzonych w obronie Polaków przed obliczem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Prawa człowieka kojarzą mi się też z prawym człowiekiem. Takim widzę również Mecenasa Zbigniewa Cichonia

profesor zw. Tadeusz Jasudowicz  Kierownik Katedry Praw Człowieka UMK w Toruniu

***

Pan senator Zbigniew Cichoń to osoba, która dała się poznać jako wybitny fachowiec, wspaniały prawnik niezłomnie walczący o sprawiedliwość i prawa człowieka niezależnie od konsekwencji i ceny jaką mu za to przychodziło zapłacić. To wielki przyjaciel mego ojca ŚP Zbigniewa Wassermanna i mój  wspaniały patron od którego można było wiele się nauczyć. To kandydat, na którego warto oddać swój głos. Ja to uczynię i do tego serdecznie Państwa zachęcam.

Adwokat Małgorzata Wassermann

***

Senat jest miejszcem, gdzie podejmuje się szereg inicjatyw ustawodawczych. Stąd też tak ważnym jest, aby znalazł sie w nim adwokat z wieloletnią i wszechstronną praktyką zdobytą zarówno w kraju, jak i za granicą (Strasburg). Może jednak ważniejsze jest jeszcze coś innego: jak dowiodła tego ostatnia kadencja Senatu, mecenas Cichoń należy to tych nielicznych polskich parlamentarzystów, którym polityczna kariera nie skrzywiła kręgosłupa i pozostał wierny tym ideałom, które jako adwokat, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i obrońca praw człowieka wyznawał. Stąd też nasz, obywatelski interes polega na poparciu jego kandydatury do Senatu.

prof. dr hab. Wojciech Kęder


***

Znakomity znawca prawa, niezwykle przydatny w pracach Izby Wyższej. Cieszący się autorytetem wśród kolegów senatorów, wielce oddany sprawie Ojczyzny.
                                                   
prof. dr. hab. Adam Massalski

***

Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie

Senator Zbigniew Cichoń jako obrońca i promotor praw człowieka uznaje wartość życia i rodziny za fundament wszelkich praw. Obejmuje to poszanowanie życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci jak i prawo do godnego poczęcia i małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Postawę pro life senator zawsze reprezentował w swej działalności zawodowej jak i podczas pełnienia swojej funkcji senatora.

Strona Zbigniewa Cichonia na Facebooku:
www.facebook.com/zbigniew.cichon.52

69. posiedzenie Senatu RP - 26 i 27 stycznia 2011 r.

dodano: 2011.01.28

Senator Zbigniew Cichoń podczas 69. posiedzenia Senatu, 26 stycznia, w trakcie rozpatrywania punktu pierwszego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 zabrał głos w dyskusji.
Senator Zbigniew Cichoń:

Pani Marszałek! Panie Ministrze!

Sprawa wydawałoby się prosta, zmierzająca do poprawienia warunków bytowych naszych rodzin, do zapewnienia opieki nad dziećmi, do zapewnienia zarazem rodzicom możliwości kontynuowania zatrudnienia, jednakże wywołująca - i słusznie, moim zdaniem - wiele emocji. Albowiem, tak jak w przypadku każdej sprawy, w której przygotowuje się rozwiązania prawne określonego problemu społecznego, trzeba wyjść od podstaw, od pewnych założeń antropologicznych i od pewnej filozofii prawa. Dopiero potem można zastosować właściwe instrumenty.

Wydaje się być oczywiste, że chociażby z art. 71 konstytucji, która zobowiązuje państwo do tego, aby w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględniało dobro rodziny, a zarazem z filozofii, która jest przyjmowana w Europie, zgodnie z którą państwo względem rodziny powinno działać na zasadzie pomocniczości, wynikają pewne rozwiązania prawne, które powinny być uchwalone. Mianowicie rodzina powinna stanowić centrum życiowe, centrum wychowania, opieki i pieczy nad maleńkim dzieckiem, nad dzieckiem do trzeciego roku życia. Zostało udowodnione, szczegółowe nauki, takie jak psychologia, psychiatria, w sposób jasny precyzują, że dziecko do trzeciego roku życia rozwija w sobie najważniejsze cechy osobowości, cechy, które rzutują na powodzenie albo niepowodzenie w dalszym okresie życia. Zostało też udowodnione, że najwłaściwsze środowisko dla dziecka w tym wieku do rozwinięcia wszystkich pożądanych cech osobowości, związanych z procesem socjalizacji, związanych z procesem nabywania określonego systemu wartości, zapewnia nie kto inny, tylko rodzina.

W związku z tym powstaje pytanie, jakie to powinny być rozwiązania. Otóż takie, jakie istniały i to, o dziwo, istniały jeszcze w systemie komunistycznym. Ja przypomnę, że istniały systemy zasiłków wychowawczych, były płatne urlopy wychowawcze dla matek. Z tego zrezygnowano, niestety. Powstaje pytanie, czy aby do tego nie powrócić. To jest jedyne rozwiązanie, które zapewnia poszanowanie prawa rodziców do wychowania dzieci i zarazem prawa dzieci do bycia wychowywanymi w środowisku rodzinnym.

Rozwiązania, które dzisiaj chcemy przyjąć, mogłyby być jedynie pewnego rodzaju uzupełnieniem rozwiązań prorodzinnych, takich jak urlopy wychowawcze, przyzwoite zasiłki rodzinne, z których praktycznie też zrezygnowano, bo przyjęcie obecnej formuły, to jest dochodu na poziomie bodajże niespełna 550 zł per capita jako kryterium pozwalającego na przyznanie zasiłku rodzinnego, jest zupełnie anachroniczne. Ta granica jest taka sama od kilku lat, mimo że wzrosły i zarobki, i koszty utrzymania. W związku z tym w tej chwili jest o kilka milionów mniej dzieci, a właściwie rodziców uprawnionych do pobierania zasiłku rodzinnego na te dzieci. To jest droga do rozwiązania problemu funkcjonowania rodziny na godziwym poziomie i zarazem zapewnienia rodzinie i dziecku bycia razem.

Gdyby takie rozwiązania były przyjęte, to ewentualnie można by się zgodzić z zapisami tej ustawy, oczywiście z korektami wskazywanymi przez państwa senatorów, ale stanowią one rozwiązanie, które można by nazwać trochę mniejszym złem, słabszą alternatywą wobec wychowania w rodzinie. Albowiem trzeba pamiętać o tym, że większość rodzin, znakomita większość, w tym również kobiet, preferuje wychowanie dziecka w rodzinie, a nie w instytucjach zastępczych, takich jak żłobki, które stanowią swojego rodzaju namiastkę rodziny, przez opiekunów dziennych - jest to zupełnie nowa, teraz wprowadzona instytucja - czy przez niańki, które, jak wiadomo, funkcjonują od wiek wieków.

Dlatego zastanawiam się nad tym, jaki jest pożytek z ustawy, którą chcemy dzisiaj przyjąć. Szczerze mówiąc, wedle mojej opinii największym beneficjentem jest tu niestety ZUS. Nie wiem, być może takie są ukryte zamiary projektodawców, być może chodzi o to, żeby ratować ZUS, który jest zagrożony, jak wiadomo, w swojej egzystencji. Jak na razie, proponowane rozwiązania prawne głównym świadczeniobiorcą czynią ZUS. Trzeba będzie rejestrować poszczególne umowy, jest tu nawet uregulowany sposób płacenia składek, jest to rozdzielone między osoby, które zatrudniają niańki, a gminę, a głównym beneficjentem jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Tak jak na wstępie powiedziałem, nie o to przecież chodzi, chodzi o dobro dziecka, chodzi o dobro rodziny. Dlatego uważam, że jest pewnym elementem wręcz hipokryzji przyjmowanie tego typu rozwiązań prawnych w momencie, gdy nie mamy gwarancji pozostawienia dziecka w rodzinie, czyli gwarancji związanej z powrotem, tak jak to kiedyś było, do godziwego płatnego urlopu wychowawczego i godziwych zasiłków rodzinnych. Uważam, że dopóki tego nie uregulujemy, dopóty nie będziemy mieli wręcz prawa moralnego do wprowadzania regulacji, które są dzisiaj proponowane, a które w istocie doprowadzą do wykorzenienia dziecka z rodziny i do powstania niepowetowanych szkód u tej rzeszy dzieci, które nie trafiłyby do instytucji stanowiących namiastkę rodziny, gdyby nie brak działań ze strony państwa umożliwiających wychowanie dziecka w rodzinie. Nie można przyjmować swojego rodzaju, bym to nazwał, etatystycznych rozwiązań, które kierują się jedynie interesem państwa, zwłaszcza interesem ZUS, i zapominać o podstawowym interesie, jaki mamy na względzie, a mianowicie o interesie dziecka i rodziny. Dlatego ja nie ukrywam, że będę głosował przeciwko tej ustawie. Dziękuję.


Punkt czwarty porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw.

Senator Zbigniew Cichoń zadał pytanie:

Panie Ministrze, mam pytanie dotyczące stosowania podsłuchu rozmowy telefonicznej w sytuacji, gdy jest to rozmowa adwokata z klientem. Wiadomo, że są orzeczenia trybunału strasburskiego w kwestiach dotyczących takich kwestii, wprawdzie tajemnicy korespondencji, między innymi są orzeczenia skazujące Niemcy w sprawie Niemietz przeciwko Niemcom - akurat zbiega się tu nazwisko adwokata, który się poskarżył, z nazwą państwa - stwierdzające niedopuszczalność kontroli korespondencji. Z kolei Polska przegrała niedawno kilka spraw, gdzie kontrolowano korespondencję więźnia z Europejskim Trybunałem Praw Człowiek w Strasburgu. Oczywiście przez analogię powstaje pytanie, czy tego typu kontrola rozmów telefonicznych jest dopuszczalna. Moim zdaniem nie, ponieważ są regulacje, takie o charakterze lex specialis, które zapewniają adwokatowi tajemnicę komunikowania się z klientem.

Odp. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniew Wrona:

Dziękuję.

Takie wyłączenie w tej ustawie nie ma miejsca, ponieważ te zakazy wynikają z kodeksu postępowania karnego. Oczywiście nie może być... Mamy tu kontrolę, bo, po pierwsze, najpierw prokurator, do którego trafiłby wniosek policji o kontrolę operacyjną, będzie taki wniosek oceniał, a jeżeli to byłby wniosek zmierzający na przykład - czy to w trybie zgody następczej, czy po prostu zgody na inicjowanie tej czynności - do podsłuchiwania księdza w konfesjonale, to oczywiście takiej zgody się nie otrzyma. To jest oczywiste. Albo gdyby chodziło o podsłuchiwanie obrońcy na okoliczność tego, jakie rozmowy przeprowadza z oskarżonym - wtedy też nie powinno się zgody otrzymać. Drugą instancją - powiem w cudzysłowie: instancją - jest sąd, do którego wniosek trafia. Wreszcie trzecim elementem jest sąd rozstrzygający w konkretnej sprawie. Jeżeli mimo tego wszystkiego uzyskano by takie nagrania dotyczące rozmów obrońcy z oskarżonym i chciano by je wykorzystać jako dowód, to wtedy sąd orzekający w sprawie powinien, jak się wydaje, te dowody zdyskwalifikować jako uzyskane nielegalnie. Bo jest oczywiście tak, że to, iż coś zostanie nagrane w drodze podsłuchu, nie zwalnia sądu, który ocenia materiał w konkretnej sprawie i rozstrzyga sprawę na podstawie wniesionego do sądu aktu oskarżenia, z obowiązku oceny tych dwóch kwestii, o których mówiłem: czy dowód, który mamy przed sobą, został w procesie legalnie uzyskany, po drugie, czy jest on wiarygodny. Czyli chodzi o legalność i wiarygodność dowodu. Jeżeli więc nawet byłaby zgoda na kontrolę operacyjną, a przedstawiono by jako materiał dowodowy nagrania rozmów obrońcy z oskarżonym, to - mimo tej zgody ogólnej na podsłuch - sąd powinien wyłączyć spod swojego rozpatrywania te materiały, które dotyczą rozmów obrońcy z oskarżonym.

(…)

Senator Zbigniew Cichoń:

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Szanowni Państwo!

Materia dotycząca stosowania podsłuchów, inaczej pięknie, eufemistycznie jest to nazywane rejestracją rozmów, jest materią bardzo delikatną i nie przez przypadek demokracje bardziej zaawansowane, bardziej bezpieczne niejednokrotnie legły przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawach dotyczących właśnie owej materii. Przypomnę, że były sprawy przeciwko Francji, sprawy przeciwko Wielkiej Brytanii i sprawy przeciwko Niemcom. Dwie sprawy, przeciwko Francji i przeciwko Wielkiej Brytanii, państwa te przegrały. Dlaczego? Właśnie dlatego, że trybunał doszedł do wniosku, że regulacje, które zezwalały na stosowanie podsłuchów, nie były dostatecznie wyczerpujące i nie przeszły dostatecznie dobrze testu przewidywalności. Co to oznacza? To oznacza, że nie można wprowadzać regulacji prawnych, które w sposób wystarczający nie pozwalają obywatelowi przewidzieć, w jakich okolicznościach może on być obiektem podsłuchiwania. Uważam, że akurat z punktu widzenia tegoż kryterium ustawie nie można niczego zarzucić, albowiem enumeratywnie wyliczono bodajże dziewiętnaście przypadków, w których dozwolone jest stosowanie podsłuchu.

Były jednak zarzuty innej natury i właśnie na tym te państwa poległy. Otóż zarzucano, że nie dano dostatecznych gwarancji obywatelskich tym osobom, które były podsłuchiwane, a generalnie sprowadzało się to do tego, że one nie wiedziały, czy, kiedy i w jakim zakresie były podsłuchiwane.

Propozycje, które zostały nam przedłożone jako rozwiązanie ustawowe, nie są na tyle doskonałe, na ile być powinny. Aczkolwiek trzeba powiedzieć, że na pewno są dużo lepsze niż te francuskie i brytyjskie, które stały się przedmiotem krytyki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Mianowicie brakuje mi w przepisie art. 239 regulacji, która by zezwalała, a właściwie dawała prawo osobom podsłuchiwanym do uzyskania utrwalonych zapisów tych rozmów. Proszę państwa, jeżeli w §5 art. 238 wprowadza się regulację, zgodnie z którą takie osoby, czyli te, które były podsłuchiwane, mogą wnosić o zniszczenie utrwalonych zapisów, to moim zdaniem konsekwencją tej regulacji powinno być danie tym osobom możliwości rozeznania, co było przedmiotem podsłuchu. Owo rozeznanie jest możliwe jedynie wtedy, gdy umożliwi się tym osobom dostęp do utrwalonych zapisów. Trudno, żeby po kilku miesiącach ktoś pamiętał, co było przedmiotem jego rozmów i czy w związku z tym ma się domagać zniszczenia owych zapisów, czy nie. Ażeby domagać się zniszczenia zapisów, powinien mieć rozeznanie, co było przedmiotem rozmów i czy w jego interesie jest wystąpienie z wnioskiem o zniszczenie utrwalonych zapisów.

Dlatego mam propozycję, żeby art. 239 uzupełnić o sformułowanie, z którego wynikałoby prawo do uzyskania utrwalonych zapisów. Proponuję, aby art. 239 brzmiał w ten sposób: ogłoszenie postanowienia o kontroli i utrwalaniu rozmów telefonicznych, której ono dotyczy, wraz z doręczeniem utrwalonych zapisów rozmów może być odroczone na czas niezbędny ze względu na dobro sprawy. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że jest to gwarancja dla osoby, która była objęta tymi podsłuchami, kontroli tego, jakie to były podsłuchy, i zarazem kontroli w zakresie tego, czy ma zażądać - zgodnie z uprawnieniem, które jej się przyznaje w art. 238 §5 - zniszczenia owych zapisów, czy też nie. Uważam, że wtedy ta regulacja będzie pełna, dostateczna, jeśli chodzi o ochronę praw obywatelskich. Dlatego zgłaszam taki wniosek. O ile dobrze pamiętam, to chyba pan senator Gruszka złożył podobny wniosek, wobec czego ja nie precyzuję swojego na piśmie. Chyba że nie złożył, to wtedy to zrobię. Nie?

Wicemarszałek Grażyna Sztark:

Panie Senatorze, bardzo proszę, żeby to skonfrontować i dostarczyć wniosek o charakterze legislacyjnym. O tym mówimy, tak?

(Senator Zbigniew Cichoń: Tak.)

Z tym że do końca dyskusji, a ja niniejszym ogłaszam, że był pan ostatnim dyskutantem i że lista mówców została wyczerpana. Informuję...

(Senator Zbigniew Cichoń: Ja mam to zapisane, niestety odręcznie. Tak więc to przekażę.)

(Senator Piotr Andrzejewski: Może być.)


(Senator Piotr Zientarski: Może być odręcznie.)


Może być napisany odręcznie, tylko musi być podpisany. Tak więc bardzo proszę o uzupełnienie tego wniosku.

Informuję, że wnioski o charakterze legislacyjnym na piśmie złożyli: pan senator Tadeusz Gruszka, pan senator Piotr Łukasz Andrzejewski, pan senator Zbigniew Romaszewski i, jak rozumiem, pan senator Zbigniew Cichoń.

Zamykam dyskusję.

Czy przedstawiciel rządu, pan minister Wrona, chce ustosunkować się do przedstawionych wniosków?

Odp. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniew Wrona:

Powiem krótko, bardzo ogólnie. Ja oczywiście rozumiem, że to są zagadnienia bardzo istotne, one były podnoszone, ale jesteśmy przeciwni wszystkim tym wnioskom. Myślę, że szczegóły będą omówione na posiedzeniu komisji, w którym będą uczestniczyli reprezentanci ministerstwa i oni dokładnie to uzasadnią, ale nie uważamy tych wniosków za zasadne. Dziękuję.


Punkt szósty porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o ochronie granicy państwowej

Senator Zbigniew Cichoń zadaje pytanie:

Mam pytanie dotyczące definicji w art. 18b ust. 2b, definicji ataku o charakterze terrorystycznym, która pozostaje w oderwaniu od bezprawności tego czynu mającego być owym atakiem o charakterze terrorystycznym. Przecież istotą przestępstwa o charakterze terrorystycznym, zgodnie z kodeksem karnym, jest to, że jest to czyn zabroniony, czyli przestępstwo, i to zagrożone karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej pięć lat. Tu zaś mamy definicję jedynie poprzez odniesienie do celu: atakiem o charakterze terrorystycznym jest czyn popełniony w celu poważnego zastraszenia osób itd., te trzy przypadki są tu wymienione. Uważam, że definicja tego ataku o charakterze terrorystycznym jest zbyt szeroka, albowiem obejmuje ona również czyny, które ze swojej istoty nie są przestępstwami, co jest wymagane, wedle definicji kodeksu karnego, żeby traktować przestępstwo jako przestępstwo o charakterze terrorystycznym.

Wicemarszałek Grażyna Sztark:

Dziękuję uprzejmie, Panie Senatorze.

Uprzejmie proszę, Panie Generale. Proszę bardzo.

Odp. Zastępca Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Sławomir Dygnatowski:

Pani Przewodnicząca! Panie Senatorze! Zapis definiujący atak o charakterze terrorystycznym został wprowadzony przez sejmową Komisję Obrony Narodowej w ściśle określonym celu - po to, ażeby w sposób jednoznaczny i zgodny z zapisami, jakie funkcjonują zarówno w Unii Europejskiej, jak i w innych krajach, stwierdzić, w jakim przypadku statek powietrzny, który jest określony mianem renegate, może być uważany za narzędzie aktu terrorystycznego. W sposób zamierzony również posłowie z sejmowej Komisji Obrony Narodowej uniknęli zapisu odnoszącego się do kodeksu postępowania karnego...

(Głos z sali: Kodeksu karnego.)

Kodeksu karnego. Dlaczego? Po to, ażeby osoba korzystająca z tej ustawy nie musiała odwoływać się do innego aktu prawnego. Co więcej, ten, kto będzie wykorzystywał ten zapis, nie jest prawnikiem, nie jest też prokuratorem, który określi, że ten konkretny czyn jest zagrożony wyrokiem do pięciu lat, tak jak pan senator był uprzejmy zauważyć. Przed chwilą rozmawialiśmy, że czas na podjęcie takiej decyzji jest skrajnie krótki, niedający podejmującemu decyzję komfortu oceny tego w kategoriach prawnych, tak jak mówi o tym kodeks. Ograniczono się więc tylko do tych trzech punktów. Takie było uzasadnienie sejmowej komisji obrony.


Otwarcie dyskusji

Senator Zbigniew Cichoń głos w dyskusji:

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo!

Zdając sobie sprawę z konieczności dostosowania niefortunnej regulacji prawnej do zobowiązań, jakie wynikają z treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego, pragnę zwrócić uwagę właśnie na ową definicję ataku o charakterze terrorystycznym. Moim zdaniem, jest ona zbyt szeroka i niezgodna z definicją, jaką mamy w kodeksie karnym. Jest ogólna zasada, że nie należy tworzyć nowych pojęć, o ile one już funkcjonują w obiegu prawnym, a w kodeksie karnym mamy definicję, która mówi, że czynem, który stanowi atak terrorystyczny jest czyn zabroniony, a w dodatku w tej definicji jest zapis, że jest on zagrożony karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej pięć lat. Tak więc nie za bardzo widzę sens w tym, żeby tak bardzo poszerzać definicję tego czynu, żeby każdy czyn ze względu na cel był traktowany jako czyn o charakterze terrorystycznym, o ile tym celem jest poważne zastraszenie wielu osób, zmuszenie organów władzy do określonego działania czy wywołania poważnych zakłóceń. Jest to zbyt szeroka definicja. Ja rozumiem to, o czym mówił pan generał, że kierowano się tutaj pewnymi względami praktycznymi, że trudno wymagać od osoby, która podejmuje decyzje o tym, że należy zestrzelić samolot, znajomości prawa karnego. Owszem, uważam, że trudno wymagać znajomości szczegółowej, zwłaszcza tego, jakiego rodzaju jest to zagrożenie, czy jest to kara przekraczająca pięć lat pozbawienia wolności, czy nie. Ale można, a nawet należy wymagać oceny - a potrafi to mniej więcej każdy rozsądnie myślący człowiek - czy dane działanie stanowi przestępstwo. Wiadomo, że przeciętny człowieka inaczej oceni zachowanie polegające na tym, że ktoś, dajmy na to - celowo podaję taki akademicki przykład - leci samolotem w pobliżu Ministerstwa Sprawiedliwości i z głośników padają okrzyki "uwolnić więźniów politycznych!", bo to nie jest przestępstwo, a inaczej taki czyn, że ktoś leci samolotem i dokonuje z jego pokładu ostrzału. No przecież wiadomo, że to już jest przestępstwem. Dlatego rezygnacja w definicji ataku terrorystycznego właśnie z takiego odniesienia, że ma być to czyn przestępczy, jest moim zdaniem niezasadna. Powoduje ona zbyt duże ryzyko użycia tego ostatecznego środka, jakim jest zestrzelenie samolotu, a tym samym być może pozbawienia życia osób, które lecą danym samolotem, o ile oczywiście nie jest to samolot bez pilota. Jeżeli wczytać się dokładnie w treść tego orzeczenia, jak również na przykład orzeczeń przeciwko Wielkiej Brytanii wydanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, to okaże się, że zawsze kładzie się tam nacisk na to, że wartość życia człowieka jest tak ogromną wartością, że użycie siły, które skutkuje pozbawieniem człowieka życia, musi być rzeczywiście bardzo dokładnie zdefiniowane i musi występować jedynie w sytuacjach ekstremalnych, które można sprowadzić do stanu wyższej konieczności.

I stąd proponuję poprawkę - i pozwolę ją sobie złożyć - żeby podjęcie tego ostatecznego środka występowało jedynie w sytuacji, kiedy rzeczywiście mamy do czynienia z lotem samolotu, który wykazuje cechy czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności.


powrót



Wykonanie CMS: Yellowteam.pl